„Hel 3” Jarosław Grzędowicz

Wyłącz displej omnifona. „Hel 3” Jarosława Grzędowicza

Tytuł, okładka i promocyjny opis najnowszej książki Jarosława Grzędowicza są do pewnego stopnia mylące. Wizerunek uzbrojonego astronauty zapowiada nasycone akcją, militarne s-f, którego istotę stanowić będą dramatyczne zmagania o złoża zawierające tytułowy księżycowy pierwiastek. O ile jednak elementy te faktycznie składają się na jeden z kluczowych wątków Helu 3, w mojej opinii nie są tym, co decyduje o jej sile.

Hel 3 to przede wszystkim ponura prognoza bliskiej przyszłości, niepokojąco podobnej do tego, co obserwujemy wokół już dzisiaj. Grzędowicz opisuje świat, w którym przemiany społeczne oraz technologiczne całkowicie przewartościowały zarówno media i politykę, jak i wrażliwość oraz sposób myślenia jednostek. Wizja Europy lat 50. XXI stulecia jest do tego stopnia sugestywna, że przyćmiewa tytułowy księżycowy wątek. Tło społeczno-polityczne pozostaje zarazem tym, co bezpośrednio determinuje działania głównego bohatera oraz związane z nimi dylematy.

Bohaterem tym jest iwenciarz Norbert, w jednej linii potomek współczesnych YouTuberów, a w drugiej dziennikarzy. W świecie Anno Domini 2058 media nie istnieją już w znanej nam postaci, a ich rolę zajęli właśnie iwenciarze – autorzy krótkich spotów, którymi machają przed pyskiem wielookiej bestii MegaNetu. Trzyminutowe klipy (bo przecież nikt nie poświęci uwagi na dłużej) zabawiają ogłupione, całkowicie uzależnione od omnifonów (smartfonów z technologią VR-u) społeczeństwo.

Motywowany prozaiczną potrzebą zarobku, przez którą chwilami przebija się wiara w muzealne dziennikarskie ideały, Norbert stara się dotrzeć tam, gdzie coś szykuje się na mieście. Jego iwenty na krótko przyciągają wzrok wielookiej bestii coraz bardziej szokującymi obrazami: od krwawych zamieszek w Dubaju do bulwersujących zabaw skorumpowanych elit w Warszawie. Byle tylko przekroczyć magiczną barierę 5K wejść.

Jedyny rozbudzony wśród zbiorowego snu

Z racji swojego zawodu, Norbert funkcjonuje niejako na orbicie społeczeństwa. W przeciwieństwie do statystycznego, ogłupionego przez propagandę władz janusza, porusza się z szeroko otwartymi oczami i zauważa rzeczy, których widzieć nie powinien. Podobnie jak większość osadzonych w dystopiach protagonistów, odczuwa tęsknotę za tym, co zakazane i nagminnie łamie przepisy – na przykład, o zgrozo, delektuje się piwem z kiełbasą (!). Mimo okazywanej miejscami odwagi, bardzo daleko mu jednak do bohatera i rewolucjonisty; tę rolę przyjdzie pełnić innym postaciom.

Niepokorny iwenciarz krytycznie patrzy na swój świat, a my, czytelnicy, poznajemy go wraz z nim – z perspektywy outsidera. Ten punkt widzenia zostaje w bardzo dosłowny sposób zobrazowany w jednej z najlepszych scen powieści. Mamy przed sobą głównego bohatera, który – w rezultacie dramatycznych zajść na Bliskim Wschodzie – został pozbawiony omnifona, a tym samym dostępu do sieci. Siedząc w brudnej poczekalni francuskiego lotniska, przygląda się innym, zanurzonym w cyberprzestrzeni podróżnym: podskakującym i pohukującym po małpiemu szaleńcom. Tylko on jeden widzi ponurą, zaniedbaną przestrzeń, przeznaczoną do tego, by bez końca stać w kolejkach pod okiem kamer.

Nie krył oczu displejami wyświetlającymi na siatkówce mgliste obrazy przestrzeni MegaNetu (…) Znajdował się tu i teraz, w zatłoczonej, gołej poczekalni wypełnionej podrygującymi, tańczącymi, krzyczącymi i bełkoczącymi wariatami.

Niby wiedział, że wszyscy wokół grają w różne gry, spotykają się z przyjaciółmi, załatwiają interesy, filtrują, spiskują albo toczą ogromnie istotne dysputy o polityce, ale patrząc ze swojego krzesełka własnymi oczami, jakoś nie mógł w to uwierzyć. Każdy z ludzi wokół tkwił we własnym świecie, który nie istniał. Mroczna poczekalnia była prawdziwa. Poczekalnia na Beauvais-Tillé, gate 134, na razie ciemny i nieczynny. [1]

Przytoczona scena może być odczytana jako metafora jednego z głównych wątków powieści, czyli wyłamania się poza ramy systemu. Stanowi jednak zarazem coś niepokojąco znajomego. Czy nikt z nas nie przeżył nigdy namiastki podobnego doświadczenia, kiedy – otoczeni przez ludzi zapatrzonych w ekrany smartfonów – jako jedyni podnieśliśmy wzrok i rozejrzeliśmy się wokół?

Jarosław Grzędowicz
Jarosław Grzędowicz, źródło zdjęcia: Fabryka Słów

Grzędowicz wydaje się sceptycznie podchodzić do rozwoju nowych technologii. W odróżnieniu od tych, którzy przypisują sieci zdolność uwalniania społeczeństw – poprzez nieskrępowaną wolność wypowiedzi i przepływu informacji – autor Pana Lodowego Ogrodu stawia prognozę społeczeństwa ogłupionego i jeszcze bardziej spętanego. Janusze, zanurzeni w cyberprzestrzeni, nie dostrzegają prawdziwego świata. Na skutek nadmiaru dostępnych treści, tracą zdolność koncentracji i głębszej analizy. Liczą się tylko wrażenia i emocje, płytkie i pozbawione refleksji. Właśnie na tym gruncie kwitnie branża iwentów, stanowiących odpowiedź na przytoczone tendencje. Nie ma już miejsca na tradycyjne media i dziennikarstwo, zbyt trudne dla szybko nudzącej się wielookiej bestii.

Elytasiebawi

Nie od dziś wiadomo, że Grzędowicz nie zalicza się miłośników lewicowego światopoglądu, czemu również daje wyraz na kartach Helu 3. Mieszkańcy Europy zostali tutaj skrępowani coraz mocniej zaciskającymi się więzami poprawności politycznej w wersji ultra hard oraz rozmaitymi pochodnymi postępowych ideologii. Grzędowiczowska Polska lat 50. XXI stulecia przypomina świat z najczarniejszych koszmarów radykalnych eurosceptyków. Obywatele Pyrlandii pozwolili, aby władza założyła im na ręce niezliczone kajdany, a wszystko w imię uniwersalnego argumentu troski o dobro i bezpieczeństwo. Teraz pozostaje już tylko cieszyć się dobrowolnym ubóstwem europejskiej ekonomii zrównoważonego rozwoju, prowadzić obowiązkowy pomiar kalorii oraz zasmakować w ekologicznej diecie owadzio-roślinnej.

Drakońskie zakazy nie obowiązują oczywiście rządzących, którzy – zgodnie z tradycją cyberpunku – zamykają się na najwyższych piętrach szklanych biurowców, aby z pogardą spoglądać na pozostawionych w dole januszy. Degenerację elyty obrazuje sugestywna scena rozpustnego rauszu, sekretnie nagrywanego przez Norberta (idę o zakład, że Grzędowicz puszcza oko do podsłuchów w restauracji Sowa & Przyjaciele). Opisane w jednym z dialogów mechanizmy zwalczania przeciwników politycznych to niestety coś, co z pewnością nie leży wyłącznie w sferze fantastyki.

– Przecież co może jeden gościu! Oni nie mają szans! Sondaże…

– Kurwa, młody, przestań pierdolić! Sondaże są dla januszy! Wiesz, co się może stać, jak im sypnie kasą?

– No to co możemy zrobić?

Tamten prostuje się w odpowiedzi, olśniewająca biel zębów w opalonej twarzy.

– Nie interesuj się. Zobaczysz co. Sprawdzaj w Necie i ucz się. Już jest na niego poszczute. Hejterzy już się za niego biorą. Za niedługo janusze dowiedzą się o nim takich rzeczy, że będzie im się rzygać chciało na sam jego widok. I wtedy się załatwi sprawę. [2]

Przygnębiający, pozbawiony nadziei świat Helu 3 zawiera wiele znajomych tropów dystopii lub mrocznego cyberpunku. Gdy jednak klasycy gatunku snuli swoje ponure wizje, mówiliśmy o science-fiction; o czymś, od czego oddzielała nas bezpieczna ściana fikcji. Grzędowiczowska rzeczywistość jest natomiast niepokojąco bliska, skonstruowana z owoców otaczających nas, dojrzewających dookoła zjawisk. Ten fakt czyni ją znacznie bardziej sugestywną.

O jednym takim, co ukradł księżyc

Zgodnie z kolejną tradycją dystopijnych opowieści, uwięziony w zniewolonym (na własne życzenie) świecie bohater musi wreszcie napotkać wizjonera i rewolucjonistę, który wskaże mu drogę wyjścia z pułapki. Chociaż ludzkość znalazła się w letargu, wciąż istnieją dalekowzroczne jednostki, wierzące w możliwość przebudzenia. Jest to punkt wyjścia dla tytułowego wątku powieści, czyli wyścigu o księżycowe surowce. Nie zdradzając zbyt wiele, wystarczy powiedzieć, że Norbert dosłownie i w przenośni opuści wreszcie pułapkę uśpionej, ogłupionej Ziemi (nikt, kto widział okładkę książki, nie wmówi mi, że jest to spoiler).

Niestety, w tej części dystopijne tło, które tak bardzo przykuło moją uwagę, niemalże przestaje istnieć. Spada napięcie, budowane w oparciu o znakomity setting. Zamiast tego dostajemy długą i nieco monotonną charakterystyką treningów astronautycznych oraz lotu na Księżyc. Z drugiej strony należy docenić autora za dbałość o detale, realizm oraz sumienne, bez wątpienia podparte solidnym researchem podejście do zagadnień podróży kosmicznych i życia w próżni. Ten stopień zaangażowania w zagadnienia naukowe, osadzone w realnych problemach kosmonautyki, jest czymś niespotykanym w dotychczasowej twórczości Grzędowicza.

full-moon-moon-night-sky-53153
Źródło zdjęcia: Pixabay

Autor popuszcza tutaj wodze patriotycznych fantazji, za sprawą których na kartach książki pojawia się księżycowa baza Tvardovski oraz statki kosmiczne, noszące imiona słowiańskich bogów. Poland can into space, głosi napis na hełmie miniaturowego astronauty, breloczka-suweniru z lunarnej placówki. Można odnieść wrażenie, że autor zwraca się w tym miejscu do nas, jak gdyby pytał: a dlaczego nie?

Księżyc dodaje do układanki obiecane na okładce puzzle militarne oraz odważny, być może kontrowersyjny, ale satysfakcjonujący finał. Chociaż do samego końca brakowało mi pozostawionej na Ziemi dusznej, przygnębiającej atmosfery dystopii, kulminacja lunarnego wątku przyniosła wynagradzające ten niedosyt emocje.

Hel 3 to znakomita fantastyka bliskiego zasięgu, z jednej strony przestrzegająca przed kiełkującymi wokół nas, niebezpiecznymi zjawiskami, a z drugiej wyznaczająca śmiałe kierunki rozwoju. Refleksja na temat społecznych konsekwencji przemian technologicznych i ideologicznych, roli mediów w zmieniającym się świecie oraz klasyczny motyw starcia outsiderów z wszechmocnym systemem w największym stopniu stanowią o sukcesie następczyni Pana Lodowego Ogrodu. To książka, do której klucz stanowi pytanie: czy najbardziej odważne marzenie wystarczy, aby zmienić oblicze świata?

„Hel 3” Jarosław Grzędowicz

Przypisy:

[1] J. Grzędowicz, Hel 3, Lublin 2017, s. 69

[2] Tamże, s. 173

Pozostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s